Syndrom blachy falistej… czyli jak szczecinianie (nie) cieszą się z nagrody im. Miesa van der Rohe dla Filharmonii

Filharmonia w mediach

Na tę wiadomość wielu z nas czekało z niecierpliwością. I doczekaliśmy się. 8 maja 2015 roku nowy gmach Filharmonii otrzymał prestiżową nagrodę architektoniczną im. Miesa van der Rohe, pozostawiając w tyle nie tylko swoich konkurentów w finale, ale również kilkaset innych obiektów w całej Europie.

Takiego wyróżnienia nie otrzymała jeszcze żadna budowla w całej Polsce. Dzięki temu wydarzeniu Szczecin pojawił się nie tylko w ogólnopolskich, ale także w zagranicznych mediach. Piszą o nas w Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii, a nawet w Brazylii – nie w kontekście kolejnego skandalu w stylu zaśnieżonego pociągu do Warszawy, ale jako o mieście, które posiada wyjątkową budowlę na najwyższym poziomie, która niespełna kilka miesięcy po oddaniu jej do użytku zdobyła wiele nagród i wyróżnień i stała się rozpoznawalna daleko poza granicami Polski.

Powinniśmy pękać z dumy. Powinniśmy. Rzeczywistość jest jednak nieco inna. Wystarczy poczytać komentarze pod artykułami z informacją o sukcesie szczecińskiej budowli – wypowiedzi przeważnie pozbawione rzeczowych argumentów i przesycone niewybrednymi epitetami, których autorami są często, a może i w większości, niestety sami szczecinianie.

Okazuje się, że nawet największy sukces nie jest w stanie wyleczyć “syndromu blachy falistej”…

Filharmonia - komenarze

To tylko niewielki ułamek “radosnej twórczości” szczecińskich komentatorów, którzy najprawdopodobniej poczuliby się w pełni usatysfakcjonowani, gdyby zamiast laureatki nagrody im. Miesa van der Rohe powstało coś w tym stylu:

Filharmonia - Barbara

Zrzut ekranowy: KODA design FB 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz