Szczecinianie nie potrafią się cieszyć…

Arkonka

Mamy zmodernizowane kąpielisko, z którego możemy korzystać za darmo do końca miesiąca, nową halę, w której już wkrótce odbędą się wydarzenia o ogólnopolskim zasięgu, nowy gmach Filharmonii, który zbiera same pozytywne opinie w całej Polsce (i nie tylko). Co jakiś czas w Szczecinie odbywają się duże imprezy ściągające tłumy, remontowane są ulice i torowiska, żeby poprawić komfort poruszania się po mieście. Jak na to reaguje statystyczny szczecinianin? Zaczyna narzekać.

Pod koniec czerwca, po trwajacej dwa lata i przeciągającej się w nieskończoność modernizacji, wreszcie została otwarta Arkonka. Na dodatek, m.in. wskutek braku porozumienia wśród szczecińskich radnych odnośnie cennika, do końca lipca można z niej korzystać za darmo. Reakcja – mnożące się negatywne komentarze na temat kolejek przed wejściem na kąpielisko. Jakaś zbulwersowana pani wykrzykuje do mikrofonu reportera jednej z lokalnych stacji radiowych, że “po co te kręciołki? ja tu stoję, a oni statystyki se nabijają!”, ktoś inny, w podobnym tonie komentuje na jednym z portali, że “powinni otworzyć bramę i wpuszczać wszystkich”. Oczywiście to nie koniec narzekania na darmowy wstęp: “Jest tłok! Nie mam gdzie koca rozłożyć!”, “Menele przyjdą się wykąpać!”, “Bezdomna z Alei Fontann przyjdzie sobie tyłek umyć!” – wpisy o takiej treści można liczyć w dziesiątkach. Najbardziej “konstruktywne” jest w tym przypadku wytykanie usterek, które wychodzą na jaw po zakończeniu remontu. Takich niedoróbek jak odklejające się kafelki zwykle nie da się uniknąć, jednak są one poprawiane na bieżąco. Trudniej jednak naprawić młodziutką, ale wydeptaną już przez tysiące plażowiczów trawę, która wymaga czasu, żeby urosnąć. Ogólnie niestety jest tak, że zamiast cieszyć się tym, że po dwuletniej przerwie ponownie możemy korzystać z pięknie położonego kąpieliska, szukamy dziury w całym, a gdy już widzimy, że dzieje się coś złego – udajemy, że problem nas nie dotyczy. W przypadku, gdy widzimy, że ktoś celowo niszczy infrastrukturę na Arkonce – reagujmy. Patologiczne przypadki trzeba tępić – nie bezproduktywnym narzekaniem, ale motywowaniem odpowiedzialnych osób do działania. Po to są obecni na kąpielisku ratownicy, pracownicy ochrony, policjanci czy strażnicy miejscy, żeby w takich sytuacjach podejmować odpowiednie działania. Zgłaszanie takich zachowań nie jest żadnym donosicielstwem (jak twierdzą niektórzy), tylko przejawem dbałości o to co nasze.

Arkonka

Hala widowiskowo-sportowa przy ulicy Szafera jeszcze nie została oficjalnie otwarta i chociaż jeszcze szczecinianie nie mieli okazji z niej skorzystać, już zdążyli wylać na nią hektolitry pomyj. Jednym nie podoba się jej wygląd, inni narzekają, że jej pojemność jest za mała… albo za duża, “bo kto tam będzie przychodził i kupował bilety?”, “A w ogóle po co nam hala?” – komentarze o podobnej treści to codzienność. Iluminacja też jest zła, bo “zbyt kolorowa”. A najwięcej narzekania jest na imprezy, które jako pierwsze pojawiły się w kalendarium wydarzeń nowego obiektu. Gala Eska Music Awards – źle, Gala KSW – też niedobrze. Gdyby Michael Jackson jakimś cudem zmartwychwstał, przyjechał do Szczecina i dał koncert w hali, prawdopodobnie też najwięcej do powiedzenia mieliby ci, których to wydarzenie interesowałoby najmniej… bo przecież trzeba gdzieś zaistnieć i dać do zrozumienia innym, że “jeśli coś mnie nie interesuje, to nie ma prawa również interesować innych”. Żyjcie i pozwólcie żyć innym. Nie podobają wam się hity z Radia Eska – dajcie w spokoju posłuchać ich tym, którzy akurat je lubią. Może kiedyś przyjedzie tutaj również wasz ulubiony wykonawca. Fani Dody i Dawida Kwiatkowskiego pewnie protestować nie będą. A kto wie? Może też pojawią się wśród publiczności? Hala dopiero została wybudowana, więc wszystko jeszcze przed nami – nawet koncerty gwiazd, których się nie spodziewamy…

Hala widowiskowo -sportowa w Szczecinie

Eska Music Awards Szczecin 2014

Po wybudowaniu nowego gmachu Filharmonii Szczecińskiej, w naszym mieście znacznie wzrosła populacja architektów i specjalistów od… przemysłu metalurgicznego. Budynek, który w całej Polsce, a także poza jej granicami zbiera same pozytywne recenzje wśród (prawdziwych!) znawców architektury, ale również podoba się wielu turystom przyjeżdżającym do naszego miasta, przez sporą część szczecinian określany jest mianem “blaszaka”, “bunkra”, czy “blaszanego hipermarketu”… chociaż na elewacji nie znajdziemy nawet metra kwadratowego blachy falistej, której całe “hektary” znajdziemy na znajdującym się nieopodal centrum handlowym Galaxy – jednym z najbardziej ulubionych miejsc odwiedzanych przez lokalną społeczność.

Budowa Filharmonii Szczecińskiej

Filharmonia - testy iluminacji

I skoro jesteśmy już przy Galaxy… Okazuje się, że jego miłośnikom najbardziej nie podobają się duże miejskie imprezy, odbywające się najczęściej nad Odrą i w centrum miasta. Dlaczego? Bo wtedy część ulic jest zamknięta, obowiązują objazdy i z ich powodu dojazd samochodem na ulubiony sobotnio-niedzielny “shopping” może nieco się wydłużyć. Narzekanie na takie wydarzenia jak Dni Morza, The Tall Ships Races czy odbywający się niedawno Unity Line Triathlon Szczecin to już tradycja (poza chronicznym narzekaniem, że “w Szczecinie nic się nie dzieje”), nie tylko z powodu objazdów i tworzących się korków (“Dziękujemy naszym wspaniałym władzom za imprezę i za ten drogowy horror” – słuchacz jednej ze stacji radiowych), ale również z powodu tego, co dzieje się na samych imprezach. Podczas Dni Morza drastycznie wzrasta w Szczecinie ilość koneserów… ryb. Jednym z najczęstszych powodów do narzekań są bowiem ogródki piwne i mała ilość stoisk, na których można kupić ryby. Teoretycznie. Bo w praktyce okazuje się, że ogródki piwne pękają w szwach i ustawiają się do nich gigantyczne kolejki, natomiast przy stoiskach z rybami, większego zainteresowania nie ma i przegrywają one z sąsiadującymi straganami, w których oferowana jest pajda chleba ze smalcem, kolba kukurydzy czy szaszłyk. Jeśli chodzi o koncerty odbywające się podczas Dni Morza czy innych wydarzeń nad Odrą – tutaj ciężko komukolwiek dogodzić, bo przecież niemożliwe jest, aby ktoś był jednocześnie fanem Dawida Kwiatkowskiego, Macieja Maleńczuka, Beaty Kozidrak, zespołu Weekend i Stary Szmugler. Może po prostu najlepiej nie przychodzić na koncerty gwiazd, które nie odpowiadają naszym gustom? Po co się męczyć na wszystkich i robić sztuczny tłok? Frekwencja przez to nie spadnie. Fani się już postarają o to, aby ich idol, podczas swojego występu miał dobrą i odpowiednio liczną publiczność.

Dni Morza Sail_Szczecin 2014

WAWA Live - Dawid Kwiatkowski

WAWA Live - Agnieszka Chylińska

Unity Line Triathlon Szczecin

Remonty ulic, torowisk czy innej infrastruktury, powodujące objazdy to kolejny powód do narzekania. Jakby trudno było zrozumieć, że położenie nowej nawierzchni jezdni, przebudowa torowiska, czy wymiana rur ciepłowniczych to nie czyjeś “widzimisię” mające na celu zrobienie komuś na złość. Po nowej jezdni jeździ się płynnie, na nowym torowisku nie rzuca tramwajem na lewo i prawo, a dzięki nowym rurom będziemy mniej tracić na ogrzewaniu. Po co więc te komentarze w stylu “Bez sensu! Rozkopali Potulicką, a ja muszę stać w korkach!”? Może zamiast psuć humor sobie i innym, lepiej uzbroić się w odrobinę cierpliwości i wyrozumiałości i przymknąć oko na utrudnienia, aby później cieszyć się z efektów prac?

ul. Potulicka

Brama Portowa - remont skrzyżowania

Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że malkontenctwo jest “chorobą zakaźną”, a najszybciej zarażają się nią lokalne media i politycy, którzy zamiast starać się łagodzić konfliktowe sytuacje, często niepotrzebnie podkręcają emocje, co zwykle i tak prowadzi donikąd. Ale sensacja w prasie lepiej się sprzedaje, a narzekający radny (czy radna) daje fałszywe poczucie, że jest taki wyrozumiały i wiarygodny… “bo rozumie problemy mieszkańców”. Dobrze, gdyby jeszcze potrafił je rozwiązać, a nie wykorzystywać je tylko do podbicia “słupków” w sondażach…

To nie koniec powodów do narzekania, z którymi mamy do czynienia w Szczecinie, bo na ten temat można napisać powieść w odcinkach. Tylko po co? Mamy najbardziej “pozytywną” porę roku, czyli lato. Może wykorzystajmy ją więc na coś bardziej przyjemnego niż narzekanie? Wtedy nie będzie powodów, żeby na to nasze narzekanie… narzekać. Cieszmy się latem i piękną pogodą, a narzekajmy tylko wtedy, gdy istnieją ku temu rzeczywiste, a nie wyimaginowane powody. 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz