List do polityka

List

Zaczęło się! Z każdym dniem coraz bardziej czuję się jak waluta, za którą kupisz stołki, stołeczki, taborety. Czekam jak w bankomacie. Kartą jest bilbord, PIN-em obietnica. Jak co cztery lata nie potrzeba mi zbyt wiele.

Przypadkiem nie zanudzaj mnie informacjami, na ile realne jest to co deklarujesz. Jestem jak instagram – ogarniam  tylko obrazki.

Ważne, że zobaczę Twą uśmiechniętą twarz w miejscu, gdzie jeszcze wczoraj był kurczak z Tesco za 6,90 kilo. Właściwie czego więcej mogę wymagać od Ciebie?

No dobrze, bądź też w social mediach. Pamiętaj żeby być tam famous. Nie interesuje mnie, że “lubią to” wciąż te same twarze. Ufam im. Społeczny dowód słuszności jest bardzo ważny, nawet jeśli naciągany.

Na zdjęciach pokaż się na rowerze. Bo to, że na nim jeździsz świadczy o tym, że potrafisz wybudować ścieżkę rowerową – przecież to logiczne.

Gdybyś przypadkiem z ludźmi ze swojego ugrupowania działał jednomyślnie dla naszego dobra, zamiast ścierać się o wpływy – pomyślałbym, że jesteś cieniasem.

Wasze zachowanie przypomina mi wspaniałe lato ’86. Wtedy też kopałem dołki – tyle, że w piaskownicy.
Pamiętaj, że czytam jedną książkę na rok, a pudelka odświeżam 365 razy dziennie. Interesują mnie tylko skandale. Najlepiej żeby chodziło o Twojego rywala, bo przecież nie o Ciebie.

Wiesz, że nie jeżdżę błyszczącym Lambo. Płaskie drogi nie są mi potrzebne, nie zawracaj sobie tym głowy. Lepiej powiedz jak zachować się wobec gender, albo policz dla mnie ludzi na Tall Shipach.

W matematykę zawsze byłeś dobry.

Z wrodzonej skromności się do tego nie przyznasz, ale wyliczyłeś dla mnie 1000 wpadek. Teraz wiem już kto, z kim i jakie popełnił. To takie szlachetne z Twojej strony.

Koniecznie pokaż, że idzie nowe. Stawiaj na młodzież, nawet jeśli jej średnia wieku to 60 lat.

Łza mi się w oku kręci odkąd wiem, że jako jedyny chcesz mojego dobra. Przewidziałeś to, dlatego dałeś mi chusteczki.

Chciałbym też powierzyć Ci zaufanie, myląc Ciebie z kimś kogo już znam. Ostatnio kupiłem Adidosy, i wiesz co? Nawet nie śmierdzi mi stopa.

Nie jestem naiwny. Nie wierzę, że za cztery lata Polska będzie mistrzem świata. Za to nowy stadion – to takie realne.

W ogóle to fajnie, że jesteś.

O sobie nie muszę nic. Bo patrząc na to jak przedwcześnie zacząłeś tą kampanię, znasz moje niskie IQ, krótkowzroczność, zawiść i brak tolerancji.

Pozdrawiamy Cie.

D. i moja matka – nadzieja. 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz