Bajka o… kiełbasie

Może nie wszyscy o tym wiedzą, ale Szczecin jest zaczarowanym miastem. Tak zaczarowanym, że już wkrótce każdy z nas będzie mógł poczuć się w nim jak w wielkim sklepie. Tak tak! W sklepie! Mianowicie już niedługo, dosłownie za moment, nasze zaczarowane miasto stanie się ogromnym sklepem mięsnym, w którym będzie unosił się piękny zapach… kiełbasy.

Zachęceni apetycznym aromatem udamy się pewnego dnia na zakupy. Będzie to najprawdopodobniej niedziela, gdyż jest to dzień tygodnia, w którym większość z nas lubi chodzić do sklepu. Na stoisku z wędlinami przemiły pan sprzedawca w eleganckim krawacie lub uprzejma pani ekspedientka w gustownej apaszce będzie nam zachwalała dorodne pęto kiełbasy – tak okazałe, że jego gabaryty i kształt kojarzyć się będzie z czymś dużym… na przykład ze stadionem piłkarskim. Aż ślinka cieknie. Zachęceni namowami uprzejmej pani ekspedientki, zdecydujemy się na zakup rzeczonej kiełbasy. W końcu taka dorodna i pachnąca… Nie będziemy mogli doczekać się, kiedy jej skosztujemy i zachwycimy się jej wspaniałym smakiem.

Okaże się jednak, że zakupiona przez nas kiełbasa nie jest niestety produktem w pełni oryginalnym i naszpikowana jest w większości różnymi chemicznymi “wypełniaczami” nadających jej kształtu i aromatu. Po powrocie z zakupów do domu, bardzo się więc rozczarujemy, bo okaże się, że zakupiona przez nas wielka pachnąca kiełbasa nie jest wielką dorodną kiełbasą, tylko cienką parówką z promocji, w której zamiast prawdziwego mięsa możemy znaleźć jedynie śladowe ilości mięsa oddzielonego mechanicznie.

Niestety w obecnych czasach trudno znaleźć w sklepie prawdziwą kiełbasę, więc zwykle musimy zadowolić się jednym z jej najgorszych gatunków… czyli kiełbasą wyborczą.

Morał bajki jest następujący: nie każda kiełbasa smakuje tak jak pachnie… zwłaszcza, gdy na etykietce widnieje napis “wyborcza”. Do wyborów prezydenckich w Szczecinie zostało jeszcze wiele miesięcy, jednak kampania już się rozpoczęła na dobre, co doskonale widać, śledząc media, nie tylko te społecznościowe. Kandydaci i kandydatki na długo przed  wyborami fundują nam kilogramy, jeśli nie tony kiełbasy wyborczej. Znów słyszymy obietnice dotyczące budowy stadionu, aquaparku, lądowiska dla UFO i o innych wspaniałych rzeczach, których – nie oszukujmy się – jeszcze długo nie zobaczymy. Dlatego, chociaż zostało jeszcze dużo czasu, warto dobrze posłuchać wszystkich, którzy chcą zająć najwyższe stanowisko w mieście i zastanowić się, ile z tych wszystkich obietnic można włożyć między (nomen omen) bajki i dlaczego jest ich tak dużo… 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz